piątek, 12 lipca 2013

Zasiadłam do pisania będąc pewna , że napiszę o sosie grzybowym. Dokładnie o maślakowym, których foto znalazło się w poprzednim poście. Nie ma tego zdjęcia, nie mogę go odnaleźć i poddając się stwierdzam, że za szybko rzuciliśmy się do jedzenia. Choć z tyłu głowy kojarzę, że zdjęcia robiłam ale musiałam je beztrosko wykasować. Trzeba uwierzyć na słowo, że był pyszny. Przydałaby się powtórka.
Na szczęście zostało mi zdjęcie zupy - nie będzie tak łyso. Zupa z rodzaju tych gotowanych na szybko. Nazywana jest przez korytkowiczów zieloną zupą.
Wygląda tak
Dusimy drobno pokrojonego pora z ząbkiem czosnku, dorzucamy pokrojone w drobne słupki marchewki, które szybko się gotują i na koniec dodajemy zblendowany młody szpinak i gotowy makaron ryżowy. Całość posypana jest mielonymi nasionkami ( dynia, słonecznik, sezam). Gotowe!

W końcu był to taki dzień kiedy można było zrobić domowe lody. Ochota naszła nas tak nagle, że nie wykorzystaliśmy żadnego przepisu w składzie z mlekiem kokosowym czy awokado. Wygrała prostota.
Sekretem lodów jest odpowiednie urządzenie, którym zmielimy zamrożone owoce. Dysponujemy wyciskarką wolnoobrotową z przystawką do robienia lodów więc cała praca to zmielenie owoców i przełożenie ich do pucharków bądź szklaneczek. Można by je było powtórnie wsadzić na chwilę do zamrażarki ale dla nas były już w  sam raz.


Lody o smaku banan- mango. Sam banan nie wygląda zbyt atrakcyjnie ( szybko ciemnieje ) więc jest pierwszym kandydatem do połączenia z mlekiem kokosowym lub kakao czy karobem, to następnym razem, o ile oczywiście lato potrwa jeszcze chwilkę.

Brak komentarzy: